Są mecze, po których trudno mówić wyłącznie o porażce. Są też takie, które przez 90 minut potrafią opowiedzieć całą historię futbolu — o błędach, bezradności, charakterze, nadziei i walce do ostatniego tchu. Spotkanie Wisły II Płock z Mławianką Mława było właśnie takim meczem.
„Duma Zawkrza” wraca z Płocka bez punktów, ale wynik 5:3 zupełnie nie oddaje tego, jak dramatycznie zmieniała się sytuacja na boisku. Po fatalnej pierwszej połowie Mławianka przegrywała 0:3. Po przerwie ruszyła jednak do odrabiania strat i w pewnym momencie była o krok od dokonania czegoś, co jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej wydawało się niemal niemożliwe.
Pierwsza połowa? Wisła bez litości
Początek spotkania należał zdecydowanie do gospodarzy. Wisła II Płock od pierwszych minut narzuciła swoje tempo i konsekwentnie szukała drogi do bramki Piotra Piotrowskiego. Mławianka próbowała odpowiadać, ale jej akcje nie przynosiły efektu.
W 20. minucie płocczanie dopięli swego. Kacper Błaszkiewicz wykorzystał zamieszanie pod bramką i otworzył wynik.
To był dopiero początek problemów.
W 37. minucie Błaszkiewicz po raz drugi znalazł sposób na defensywę Mławianki, a kilkadziesiąt sekund później Marcin Kościelecki podwyższył na 3:0. Gospodarze potrzebowali zaledwie chwili, aby zamienić dobre fragmenty gry w bardzo wyraźną przewagę. Do przerwy Mławianka znalazła się w niezwykle trudnym położeniu.
Na twarzach zawodników można było jednak zobaczyć coś, co później okazało się niezwykle ważne — determinację.
Po przerwie na boisko wyszła inna Mławianka
Jeżeli pierwsza połowa była dla zespołu z Mławy zimnym prysznicem, to druga rozpoczęła się niczym gwałtowna burza.
Już w 47. minucie Tomasz Rojkowski zdobył kontaktowego gola. Napastnik wykorzystał zagranie Maddoxa Sobocińskiego i z bliska skierował piłkę do siatki. Mławianka poczuła krew.
Nagle gospodarze, którzy jeszcze chwilę wcześniej kontrolowali wydarzenia, zostali zepchnięci do defensywy.
Zespół z Mławy zaczął grać odważniej, agresywniej i szybciej. Każda odzyskana piłka uruchamiała kolejną falę ataków. To była Mławianka, której kibice chcieli oglądać od pierwszego gwizdka.
Wisła odpowiedziała jednak w 58. minucie. Kościelecki po raz drugi wpisał się na listę strzelców i ponownie odskoczył na trzy bramki.
Wydawało się, że gospodarze odzyskali kontrolę.
Ale Mławianka nie zamierzała się poddać.
Rojkowski dał sygnał: jeszcze nie koniec!
W 65. minucie Michał Korba zdobył drugiego gola dla Mławianki.
4:2.
I właśnie wtedy rozpoczął się najbardziej emocjonujący fragment spotkania.
Goście ruszyli jeszcze mocniej. Wisła zaczęła mieć coraz większe problemy z powstrzymaniem ofensywy Mławianki. W 60. minucie płocczanie obronili nawet rzut karny wykonywany przez Damiana Ślesickiego, ale kolejne minuty pokazały, że jedna bramka może całkowicie zmienić losy spotkania.
I rzeczywiście — w 83. minucie Tomasz Rojkowski po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Tym razem zrobił to w sposób szczególny.
Precyzyjne, efektowne uderzenie z dystansu wylądowało w siatce, a na tablicy wyników pojawiło się:
4:3!
Mławianka była już tylko jednego gola od wyrównania.
Po pierwszej połowie, zakończonej wynikiem 0:3, nikt chyba nie przypuszczał, że końcówka będzie wyglądała właśnie tak.
Brakowało tak niewiele…
Końcówka meczu zamieniła się w prawdziwy thriller.
Mławianka szukała czwartego trafienia. Wisła próbowała przetrwać napór i wykorzystać wolne przestrzenie. W 86. minucie Marcin Kościelecki znalazł się w sytuacji sam na sam z Piotrowskim, przelobował bramkarza, ale piłka odbiła się od murawy i trafiła w słupek.
To mogła być akcja, która ostatecznie zdecydowałaby o losach spotkania.
Nie była.
Los dał Mławiance jeszcze kilka minut nadziei.
Aż do ostatniej akcji meczu.
Wtedy Kościelecki dopiął swego i skompletował hat-tricka, ustalając wynik na 5:3 dla Wisły II Płock.
3:5, ale charakter zostaje
Mławianka przegrała, lecz druga połowa pokazała, że ten zespół potrafi walczyć nawet wtedy, gdy sytuacja wydaje się beznadziejna.
0:3 po pierwszych 45 minutach. 3:5 po ostatnim gwizdku.
Pomiędzy tymi wynikami znalazła się jednak drużyna, która nie spuściła głów. Rojkowski dwukrotnie, Korba raz — trzy gole w drugiej połowie sprawiły, że rezerwy Wisły do samego końca nie mogły być pewne zwycięstwa.
Największym pozytywem pozostaje więc nie sam wynik, lecz reakcja zespołu.
Mławianka przegrała pierwszą połowę. Drugą wygrała charakterem.
A tego nie da się wymazać żadną statystyką.
Tomasz Rojkowski — bohater pogoni
Dwa gole w drugiej połowie, w tym kapitalne trafienie z dystansu, uczyniły Rojkowskiego jednym z najważniejszych bohaterów mławskiej remontady. Jego bramki sprawiły, że zespół z Mławy z drużyny walczącej już tylko o honor przeobraził się w ekipę, która realnie mogła wrócić do Płocka z punktem.
Ostatecznie zabrakło czasu.
I może właśnie dlatego ta porażka boli jeszcze bardziej.
Teraz czas przełożyć charakter na punkty
Po sześciu kolejkach Mławianka wciąż szuka stabilizacji w Betclic III lidze. Przed spotkaniem z Wisłą II miała na koncie cztery punkty, a wcześniej zremisowała bezbramkowo z ŁKS-em Łomża i przegrała u siebie z Lechią Tomaszów Mazowiecki 2:3.
W Płocku punktów również nie udało się zdobyć.
Ale jeśli druga połowa meczu ma być początkiem nowego rozdziału, kibice Mławianki mogą patrzeć w przyszłość z ostrożnym optymizmem.
Bo drużyna, która przy wyniku 0:3 potrafi podnieść się z kolan, zdobyć trzy gole i doprowadzić rywala do nerwowej końcówki, ma w sobie coś, czego nie można kupić ani wytrenować w kilka dni — ma charakter.
Teraz trzeba tylko sprawić, aby ten charakter pojawiał się od pierwszego gwizdka.
Kolejna okazja już 6 września o godz. 16:00 na stadionie przy ul. Kopernika 38, gdzie Mławianka podejmie ŁKS II Łódź.
3:5 w Płocku. Bez punktów. Ale z lekcją, że nawet z najciemniejszego momentu można wrócić do walki.
I właśnie tę drugą Mławiankę kibice chcą oglądać częściej.
T.B
KOMENTARZE
Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.JEDNOCZEŚNIE UZYTKOWNICY ZAMIESZCZAJĄC KOMENTARZ OSWIADCZAJĄ, ŻE BIORĄ PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TREŚCI UMIESZCZONE PRZEZ SIEBIE
PODOBNE
„Dwójka” nie zwalnia. Mławianka II z mocnym sygnałem przed rundą
Husaria znów górą — 13 medali, serca ze stali i drużyna, która nie zna granic
KS Zawkrze Mława gasi Iskrę — pewne 3:0 i skok w tabeli
Pojedynek w samo południe — Mławianka leci na ring Jagiellonii II
Stracone punkty w Strzegowie — GKS przegrywa 2:4 z ULKS Ołdaki
