MŁAWIANKA ROCZNIK 2013 ODDAŁA MECZ PO PRZERWIE. Bolesna lekcja w meczu na szczycie

To był mecz, który miał pokazać, kto naprawdę rządzi w tej lidze.

I przez 30 minut wszystko wyglądało tak, jak chcieli tego w Mławie.

 Pierwsza połowa – kontrola i konkret

Młodzi zawodnicy Mławianka Mława wyszli na boisko w Ostrołęce bez kompleksów. W meczu rozegranym przy ul. Witosa od pierwszych minut było widać plan, dyscyplinę i odwagę.

Efekt?

👉 prowadzenie 1:0 do przerwy

👉 kontrola tempa gry

👉 skuteczność, której często brakowało rywalom

W tamtym momencie to Mławianka była bliżej Ekstraligi niż gospodarze.

Druga połowa – wszystko się posypało

Ale futbol młodzieżowy ma jedną brutalną zasadę:

– moment zawahania kosztuje podwójnie.

Po zmianie stron Narew Ostrołęka wyszła na boisko jak inna drużyna.

Zespół prowadzony przez Mateusz Budzyński i Michał Robaszkiewicz:

– podkręcił tempo

– przejął środek pola

– zaczął grać odważniej i agresywniej

I wtedy zaczęła się lawina.

 Cztery ciosy, które zmieniły wszystko

Mławianka nie wytrzymała naporu. Bramki zaczęły padać jedna po drugiej:

– Kacper Karczewski (asysta: Sebastian Tłomacki)

– Filip Gwiazda

– Tymon Prusiński (asysta: Błażej Bakuła)

– Bartosz Dorocki (asysta: Michał Woś)

Z 0:1 zrobiło się 4:1.

To nie była zwykła porażka.

To była utrata kontroli nad meczem.

Mecz, który uczy więcej niż zwycięstwo

Dla Mławianki ten wynik to coś więcej niż strata trzech punktów.

To sygnał ostrzegawczy:

– brak reakcji na zmianę stylu gry rywala

– problemy z utrzymaniem koncentracji po przerwie

– trudność w zatrzymaniu rozpędzonego przeciwnika

Ale też… ogromna lekcja.

Bo takie mecze budują charakter szybciej niż łatwe zwycięstwa.

Co to oznacza dla tabeli?

Ta porażka:

– oddala Mławiankę od pozycji lidera

– komplikuje walkę o awans do Ekstraligi

– pokazuje, że liga ma wyraźnego lidera w Ostrołęce

Różnica punktowa rośnie, a margines błędu maleje praktycznie do zera.

Wnioski: wszystko wciąż możliwe, ale…

Mławianka nadal jest w grze.

Ale jeśli chce myśleć o czymś więcej niż tylko dobrym sezonie, musi odpowiedzieć na jedno pytanie:

czy potrafi grać równo przez 60 minut, a nie tylko przez jedną połowę?

Bo w meczach na szczycie nie wygrywa ten, kto zaczyna lepiej.

Wygrywa ten, kto kończy mocniej.

T.B

KOMENTARZE

Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.JEDNOCZEŚNIE UZYTKOWNICY ZAMIESZCZAJĄC KOMENTARZ OSWIADCZAJĄ, ŻE BIORĄ PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TREŚCI UMIESZCZONE PRZEZ SIEBIE

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com