Dyrektor SPZOZ w Mławie odwołany uchwałą Zarządu Powiatu. Przyczyny: ostra krytyka podczas sesji i użycie karetek w proteście. Parjaszewski zapowiada walkę sądową.

Historia pokazuje klasyczny konflikt w polskim samorządzie: dyrektor walczący o przetrwanie placówki kontra zarząd dbający o dyscyplinę i wizerunek. Dobro pacjentów powinno być priorytetem dla obu stron. Sprawa rozwojowa – warto śledzić decyzję sądu i sytuację finansową szpitala.

​Dokumenty, do których dotarliśmy – a w tym kluczowa Uchwała Nr 876 Zarządu Powiatu Mławskiego z dzisiejszą datą – nie pozostawiają złudzeń. Władze powiatu postanowiły definitywnie zakończyć współpracę z Piotrem Parjaszewskim, powołanym na to stanowisko zaledwie w listopadzie 2024 roku (z kontraktem podpisanym na 6 lat). Choć formalnie zastosowano miesięczny okres wypowiedzenia, dyrektor został natychmiast wysłany na przymusowy urlop, a następnie zwolniony z obowiązku świadczenia pracy.

Co przepełniło czarę goryczy? „Patologia”, „sądy kapturowe” i karetki na sygnale

​Uzasadnienie uchwały podpisanej przez Przewodniczącego Zarządu Powiatu, Witolda Okumskiego, oraz pozostałych członków zarządu, czyta się niczym akt oskarżenia w procesie o najwyższą stawkę. Dokument bezlitośnie punktuje wydarzenia z 28 maja 2026 roku. To właśnie wtedy, podczas XXVIII Sesji Rady Powiatu, dyrektor Parjaszewski miał przypuścić frontalny atak na władze samorządowe.

​Zarząd Powiatu zarzuca mu używanie „nieprawdziwych, negatywnych, personalnych i obraźliwych sformułowań”. W oficjalnym piśmie czytamy oskarżenia pod adresem dyrektora o nazywanie działań zarządu „sądami kapturowymi” oraz określanie sytuacji mianem „patologii w powiecie”. Co więcej, Parjaszewski miał nawoływać do nieudzielenia wotum zaufania i absolutorium Zarządowi Powiatu, a nawet do zorganizowania referendum w celu jego odwołania.

​Jednak to nie słowa wydają się najcięższym kalibrem wytoczonym przez starostwo. Punkt drugi i trzeci uzasadnienia opisują sceny rodem z filmu. Według Zarządu, dyrektor doprowadził (lub nie zapobiegł) do sytuacji, w której karetki pogotowia SPZOZ w Mławie, z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi, eskortowały marsz protestacyjny z ulicy Anny Dobrskiej (siedziba szpitala) pod budynek starostwa przy ulicy Reymonta. Władze powiatu wprost oskarżają dyrektora o to, że używając mienia ratującego życie do celów protestacyjnych, sprowadził zagrożenie na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Mławy i okolic, narażając interes publiczny i pacjentów.

Dyrektor kontratakuje: „Zawsze będę bronił moich pracowników”

​Piotr Parjaszewski nie zamierza jednak milczeć i chować się w cieniu. W błyskawicznie opublikowanym oświadczeniu uderza w dramatyczne, ale bardzo stanowcze tony, wcielając się w rolę obrońcy oblężonej twierdzy, jaką w jego narracji stał się mławski szpital.

​– Zawsze będę bronił moich pracowników. Personel SPZOZ w Mławie codziennie wykonuje ciężką, odpowiedzialną pracę w trudnych warunkach finansowych szpitala – i będę stawał w ich obronie zawsze, bez względu na konsekwencje dla mnie samego – deklaruje w swoim liście do mieszkańców.

​Zwolniony dyrektor kategorycznie odrzuca najcięższe zarzuty sformułowane przez starostwo. Z całą mocą dementuje informacje, jakoby organizował protesty przed siedzibą samorządu lub uczestniczył w nich osobiście. Najostrzej reaguje jednak na oskarżenia dotyczące sprzętu medycznego:

Nie wysyłałem karetek pogotowia do udziału w jakichkolwiek działaniach protestacyjnych. Sugestie o wykorzystaniu zasobów szpitala w sposób niezwiązany z udzielaniem świadczeń zdrowotnych są nieprawdziwe – ucina krótko Parjaszewski.

Walka o prawdę czy walka o władzę?

​W swoim oświadczeniu dyrektor nie wycofuje się z ani jednego słowa wypowiedzianego podczas burzliwej majowej sesji. Wprost zaznacza, że jego krytyka sytuacji finansowej placówki i relacji z powiatem była uzasadniona, a mówienie prawdy to jego obowiązek. Z jego perspektywy dzisiejsze zwolnienie to kara za ujawnienie niewygodnej prawdy o stanie ochrony zdrowia w powiecie.

​To jednak nie koniec tej historii. Piotr Parjaszewski zapowiedział publikację obszernego „listu otwartego”, w którym ma punkt po punkcie zmiażdżyć zarzuty Zarządu Powiatu. Został mu również zaoferowany prawny środek obrony – możliwość odwołania się do Sądu Pracy w Ciechanowie w ciągu 21 dni. Biorąc pod uwagę temperaturę sporu, proces sądowy wydaje się niemal pewny.

​Jedno jest pewne: bitwa o mławski szpital właśnie wkroczyła w nową, niezwykle brutalną fazę. Po jednej stronie mamy samorządowców oskarżających byłego dyrektora o niesubordynację i igranie życiem pacjentów dla politycznego poklasku. Po drugiej – dyrektora przedstawiającego się jako ofiarę systemu, zwalnianego za mówienie prawdy i obronę przepracowanego personelu medycznego.

​Gdzie w tym wszystkim leży dobro pacjenta? Do tego pytania z pewnością będziemy powracać w najbliższych dniach, obserwując rozwój wydarzeń w Mławie. Sprawa jest rozwojowa.

T.B

KOMENTARZE

Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.JEDNOCZEŚNIE UZYTKOWNICY ZAMIESZCZAJĄC KOMENTARZ OSWIADCZAJĄ, ŻE BIORĄ PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TREŚCI UMIESZCZONE PRZEZ SIEBIE

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com